Zamach lipcowy 2017

   r. (wtorek), godz. 15:00    Brak komentarzy do Zamach lipcowy 2017

Tegoroczny lipiec okazał się miesiącem bardzo gorącym w Polsce. Nie tylko pod względem warunków atmosferycznych, ale także w zakresie polityki wewnętrznej. Tematem spornym ponownie okazało się sądownictwo. Przed kilkoma miesiącami niemal cały kraj żył w napięciu sprawą Trybunału Konstytucyjnego, a teraz Sądem Najwyższym. Nie zamierzam opisywać tutaj przebiegu kolejnych zdarzeń, jakie miały miejsce w połowie lipca, ale chcę zwrócić uwagę na trzy wątki związane z tą sprawą, bardziej jednak socjologiczne, niż polityczne.

okładka tygodnika 'Polityka'

Po tym, jak Polska oswobodziła się z sowieckiego jarzma w 1989 r. wszystkie dotychczasowe protesty części niezadowolonych Polaków wobec władzy miały podobny scenariusz: odbywały się wiece, marsze i innego rodzaju protesty w stolicy. Zjeżdżali na nie ludzie z całego kraju, którzy chcieli w ten sposób wyrazić swój sprzeciw wobec postępowania władz. Tym razem było inaczej. Do Warszawy nie przybyły tłumy. Ludzie zaczęli gromadzić się i protestować w swoich społecznościach, lokalnie. W kilkudziesięciu miastach na terenie całego kraju przeciwnicy zmian w systemie sądownictwa zbierali się pod budynkami sądów. Było tak m.in. w Lublinie (pod gmachem Sądu Okręgowego) czy w Puławach (pod budynkiem Sądu Rejonowego).

Istotną rolę przy tych protestach odegrały media społecznościowe. Chyba po raz pierwszy w Polsce na taką skalę. Ludzie kontaktowali się ze sobą już nie tyle przy pomocą telefonów i smsów, co za pośrednictwem Facebooka, Messengera, Snapchata czy Twittera. Trzecią ciekawostką jest fakt, że właśnie dzięki zastosowaniu tego rodzaju technologii w sposobie komunikacji po raz pierwszy udział w tego rodzaju protestach wzięła aktywnie młodzież. Może za kilka/kilkanaście lat to wydarzenie zostanie uznane za swego rodzaju przełomowe, jeśli chodzi o polską współczesną politykę i nastroje społeczeństwa z tym związane…

Wydarzenie to szybko zyskało własną unikalną nazwę: zamach lipcowy. Choć trzeba zauważyć, że w historii funkcjonuje już taka nazwa dla innego zdarzenia i dotyczy operacji „Walkiria”, tzn. próby zamachu na Adolfa Hitlera w 1944 roku. Z tegorocznym polskim „zamachem lipcowym” związane jest też jeszcze jedno intrygujące określenie, tzn. „totalna opozycja”. Przewijało się ono przez media w ostatnich tygodniach nader często, więc można to chyba uznać za swoistą  modę językową.

Na Twitterze przez kilka dni hashtag #ZamachLipcowy znajdował się w ścisłej dziesiątce najpopularniejszych w Polsce. Ktoś stworzył nawet specjalne konto o tej nazwie.

Cała ta sytuacja z nazwą „zamach lipcowy” spowodowała, że zacząłem zastanawiać się, jakie są jeszcze inne istotne wydarzenia z przeszłości Polski, które mają określenie z nazwą miesiąca w nazwie. Okazuje się, że jest ich całkiem sporo:

  1. styczeń – powstanie styczniowe 1863,
  2. luty – ?
  3. marzec – konstytucja marcowa 1921, szturm marcowy 1968,
  4. kwiecień – konstytucja kwietniowa 1935,
  5. maj – konstytucja majowa 1791, przewrót majowy 1926,
  6. czerwiec – poznański czerwiec 1956, strajki czerwcowe 1976,
  7. lipiec – lubelski lipiec 1980, zamach lipcowy 2017,
  8. sierpień – nowela sierpniowa 1926, porozumienia sierpniowe 1980,
  9. wrzesień – kampania wrześniowa 1939,
  10. październik – odwilż październikowa 1956,
  11. listopad – powstanie listopadowe 1830,
  12. grudzień – rewolta grudniowa 1970, nowela grudniowa 1989.

Z powyższego zestawienia widać, że tylko luty nie ma swojego odpowiednika z wydarzeniem historycznym z dziejów Polski. A jeżeli ktoś zna jeszcze jakieś ciekawe wydarzenia tego typu dotyczące przeszłości Polski to proszę to odnotować w komentarzu.

Nie należy też przywiązywać zbyt wielkiej uwagi do tego typu określeń. Znane są bowiem w historii Polski przypadki, że nazwa danego wydarzenia później została zastąpiona inną. Przykładem niech będzie konstytucja kwietniowa, którą początkowo określano mianem konstytucji styczniowej – od miesiąca zakończenia nad nią prac w Sejmie i w Senacie RP.

Grafika w nagłówku: okładka tygodnika „Polityka” z 19 lipca 2017 roku.